niedziela, 17 marca 2013

Tortowo - pechowo

 Moje prawie ostatnie dzieło, to mały wypiek, urodzinowy torcik. Jego pieczenie zaczęło się pechowo. Rozrobiłam ciasto na biszkopta włożyłam do piekarnika i zaczęłam rozrabiać na drugi ciemny placek. Po upływie pół godziny stwierdziłam że chyba czas już by placek był upieczony. Otworzyłam drzwiczki piekarnika....i szok ciasto jakie włożyłam takie było, po prostu się nic nie upiekło. Po kilku próbach piekarnika stwierdziłam że spaliła się w nim spirala. No i klapa, ratunku co robić!!!!. Skorzystałam więc z piekarnika drugiego niezbyt piekącego, bo nie było innego wyjścia. Oczywiście placki się upiekły, ale nie wyrosły tak ładnie jak powinny, dlatego tort wyszedł ciut niski. A do tego jeszcze sporo go nasączyłam i zaczęło z niego spływać. Robiłam go bez żadnego pomysłu, tylko co mi w ostatniej chwili przyszło do głowy. Okazało, że pomysłem udało mi się zaskoczyć. Trochę tylko był niski, ale za to smakował wyśmienicie. Musiał smakować po takich przejściach , stresach i przeżyciach.:)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz